Diagności.pl to największy portal dla Diagnostów Laboratoryjnych w Polsce. Nasze artykuły skłaniają nie tylko do przemyśleń, ale także otwartej i żywej dyskusji o przyszłości tego zawodu w polskim systemie ochrony zdrowia. Coraz częściej otrzymujemy od Państwa opinie czy artykuły, które wyrażają Państwa zdanie na ważne, z punktu widzenia całego środowiska, tematy. Wybrane teksty, ze względu na ich wartość, chcemy zaprezentować szerokiemu gronu i poddać publicznej debacie. Oto pierwszy z nich, nadesłany przez Pana Włodzimierza Drejskiego:

Do rozpoczęcia V Krajowego Zjazdu Diagnostów Laboratoryjnych pozostało już niewiele czasu. Odbyły się już wszystkie rejonowe i wojewódzkie zebrania wyborcze mające wyłonić 218 delegatów, którzy spośród siebie wybiorą w grudniu tego roku Prezesa KRDL i pozostałe władze samorządu, w tym w szczególności przedstawicieli wojewódzkich będących jednocześnie członkami Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. Oczywistym wydaje się być stwierdzenie, że od jakości wybranych delegatów zależeć będzie jakość nowo wybranych władz Izby, w tym Prezesa i członków KRDL, czyli po prostu przyszłość samorządu. Czy wybrani reprezentanci środowisk lokalnych będą rozwiązywać żywotne problemy  wszystkich diagnostów laboratoryjnych, a nie bronić tylko partykularnych interesów i ambicji własnych  oraz tych, którzy na nich głosowali – co widać było gołym okiem w działaniach niektórych przedstawicieli władz Izby w ostatnich dwóch kadencjach ?. Czy zakończona właśnie przedzjazdowa procedura wyborcza rokuje nadzieje na lepsze jutro ? Moim zdaniem odpowiedź może być tylko jedna, niestety – Nie !

Tak kategoryczna opinia wynika z doświadczenia w działalności społecznej w KIDL oraz  wieloletniej pracy zawodowej. Mogę zaliczyć się do nielicznych ( żyjących jeszcze, dzięki  łasce opatrzności ) współzałożycieli samorządu na terenie województwa pomorskiego ( Nr 33, na liście Komitetu Organizacyjnego Pierwszego Krajowego Zjazdu Diagnostów Laboratoryjnych, powołanego zarządzeniem Ministra Zdrowia z dn. 26 03 2002 r. ) Trzykrotnie byłem wybierany na delegata na Krajowe Zjazdy. W drugiej kadencji władz KIDL ( lata 2006 – 2010) wybrano mnie na członka KRDL i przedstawiciela KRDL na województwo pomorskie. Pełniłem też w tym czasie obowiązki skarbnika Izby. Przez prawie 30 lat, jako specjalista z analityki klinicznej, kierowałem dużymi centralnymi laboratoriami szpitalnymi  (przez 20 lat równocześnie dwoma laboratoriami w Sztumie i Malborku). Jako jeden z nielicznych farmaceutów i diagnostów laboratoryjnych w kraju pełniłem też funkcję dyrektora powiatowego szpitala. Przez długie lata działałem w związku zawodowym w zakładzie pracy i w regionie, specjalizując się w negocjacjach płacowych. Tak różnorodne obowiązki zawodowe i społeczne pełniłem do czasu poważnego wypadku komunikacyjnego, na skutek którego jestem rencistą na stałe, do oczekiwanej emerytury.

Dla człowieka z takim bagażem doświadczeń, jak wyżej opisane, największym problemem tegorocznej i poprzedniej procedury wyborczej, rokującym jak najgorzej na przyszłość, jest  negatywna selekcja , oparta o zawstydzająco niską frekwencję wyborczą, oscylującą w okolicach 10 % w skali kraju. Problem niskiej frekwencji wyborczej dostrzegły też w końcu obecne władze Izby. Zapewne dlatego, że tym razem gorzkiej, skrzeczącej rzeczywistości i wymownych liczb nie dało się pokryć słodkim lukrem tak, jak to skutecznie czyniła wcześniej pani Prezes i Jej rządząca ekipa. Aktualne władze KIDL przyznały wagę problemu piórem sekretarza KRDL Aliny Niewiadomskiej w ostatnim wydaniu Diagnosty Laboratoryjnego. Na tym spostrzeżeniu moje pochwały pod adresem władz Izby muszę niestety zakończyć.

Wcześniej sygnalizowane przeze mnie najwyższym władzom Izby (zarówno te, jak i inne ) zagrożenia dla działalności samorządu, nigdy nie doczekały się publikacji w „Bezpłatnej Gazecie Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych” , odkąd jej redakcją zarządza Pani Prezes Elżbieta Puacz i Pan Dyrektor Mariusz Lis. Dlatego kreślę w tym miejscu te słowa i opinie, korzystając z życzliwego zaproszenia, największego, niezależnego serwisu branżowego laboratoryjnej diagnostyki medycznej Diagności.pl.

Żeby nie być gołosłownym w uzasadnianiu wyrażanych opinii opieram się na faktach i dokumentach przekazanych, jako załączniki , redakcji Diagności.pl. Nie ukrywam, że traktuję to jako zabieg asekuracyjny i ochronny przed ewentualną retorsją ze strony władz KRDL, podobną do tej, jaka miała miejsce po opublikowaniu przez miesięcznik „ Badanie i Diagnoza” bardzo niewygodnego dla Nich tematu wynagrodzeń osób funkcyjnych w KRDL, opłacanych ze składek członkowskich.

Według oficjalnego stanowiska władz KIDL, wyrażonego przez Panią sekretarz KRDL, przyczyną niepokojącego zjawiska niskiej frekwencji wyborczej są okoliczności natury obiektywnej (tak, jak zwykle, zresztą). Czyli nikt ,broń Boże, nie przyczynił się do takiego stanu rzeczy i co więcej, nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. Jako uważnemu czytelnikowi oficjalnej gazety KIDL i innych publikatorów w branży trafia mi bardziej do przekonania inna  sugestia, zawarta w artykule opublikowanym 04 lipca tego roku w serwisie Diagności.pl, gdzie autor pisze, bardzo ostrożnie, że ,cyt.:

Według domniemań, ma to (czyli niska frekwencja – dopisek W.D.) zmniejszyć zainteresowanie wyborami i ułatwić otrzymanie mandatu „zainteresowanym”.

Moim skromnym zdaniem takie spostrzeżenie, to przysłowiowy strzał w dziesiątkę (!)

Klinicznym przykładem tegoż, było jedno z czterech rejonowych zebrań wyborczych, jakie odbyły się w dniu 02 czerwca 2018 r. w Sali wykładowej im. Prof. Włodzimierza Mozołowskiego w budynku Collegium Biomedicum, Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jak podały oficjalnie władze KRDL średnia frekwencja wyborcza w województwie pomorskim wyniosła w tym roku średnio 7,99 % i była najniższa, obok woj. mazowieckiego, w Polsce. Na marginesie pragnę przypomnieć w tym miejscu, że na zebraniach wyborczych w 2010 r. – kiedy odpowiedzialnym za ich organizację był piszący te słowa (czyli W. Drejski) – frekwencja wyborcza była najwyższa w kraju i wynosiła średnio 25 %.

Tajemnicą poliszynela, dla tych diagnostów laboratoryjnych, którzy kiedykolwiek w okresie działalności w KIDL otarli się chociażby o pełnienie funkcji w organach Izby, jest, że to właśnie przedstawiciele wojewódzcy KRDL, namaszczeni przez Prezesa KRDL (zwani czasami, w nawiązaniu do nomenklatury stosowanej w polityce, „baronami”) decydują o tak ważnych dla procedury wyborczej sprawach, jak:

  • Lista uczestników rejonowych zebrań wyborczych
  • Terminy i lokalizacja rejonowych zebrań wyborczych

Dostając podany wyżej zakres władzy przedstawiciele wojewódzcy mogą tak ustawić (zmanipulować ?)  rejonowe zebrania wyborcze, aby zagwarantować sobie i zaufanym poplecznikom mandat delegata, zaś niewygodnych, szczególnie tych krytycznych wobec aktualnych władz KRDL i Prezesa, oponentów , chcących bezczelnie kandydować , „wystawić na odstrzał..”. Może też zdarzyć się taki oto „przypadkowy” zbieg okoliczności: -  Przedstawiciel wojewódzki KRDL jest równocześnie kierownikiem lub zastępcą kierownika zakładu diagnostyki laboratoryjnej w uczelni, w budynku której organizuje on ( zapewne w trosce o to, żeby diagności, pracownicy zakładu podlegli mu służbowo, mieli jak najbliżej) rejonowe zebranie wyborcze, z którego ma zamiar kandydować na delegata. Biorąc pod uwagę fakt, że taki uczelniany zakład diagnostyki laboratoryjnej zatrudnia największą w województwie liczbę diagnostów laboratoryjnych, zaś spodziewana na zebraniu frekwencja będzie odpowiednio niska, oczekiwany mandat delegata aktualny członek KRDL, będący przedstawicielem wojewódzkim, ma zagwarantowany. Odbycie zebrania wyborczego  i sporządzenie odpowiedniego protokołu staje w tej sytuacji się czystą formalnością. Takie dodatkowe szczegóły w technologii zebrania wyborczego, jak chociażby przygotowanie (jeszcze przed otwarciem zebrania) składu komisji, a w szczególności komisji skrutacyjnej (liczącej oddane głosy), rekrutującej się spośród zaufanych pracowników podległych służbowo organizatorowi zebrania świadczy jedynie o tym, że w tak ważnej dla przedstawiciela wojewódzkiego sprawie , jak ostateczny efekt wyborczy, czyli mandat delegata, nie może być żadnego przypadku lub… niespodzianki. Dla takiego efektu wyborczego nie ma też większego znaczenia, że aktualnie rządzący w województwie członek KRDL, miał w jednej z minionych  kadencji jedną z najniższych ocen aktywności , liczonej frekwencją uczestnictwa w posiedzeniach Rady.

Tak gorzkie zwieńczenie tematu niskiej frekwencji w zebraniach wyborczych wiąże się z innymi bolączkami trapiącymi Izbę, kładącymi się cieniem na działalności Jej władz ostatnich dwóch kadencji, a w szczególności:

  • zmarginalizowanie czy wręcz całkowite zlekceważenie środowiska diagnostów laboratoryjnych w negocjacjach resortowych dotyczących podwyżek płac ( o czym rzetelnie napisał w dniu 19 lipca 2018 r. serwis Diagności.pl); władze KIDL nie widziały potrzeby skorzystania w tej sprawie z pomocy sprawdzonych w przeszłości i skutecznych we wcześniejszych negocjacjach płacowych byłych członków KRDL tylko dlatego, że w innych sprawach mieli odmienne zdanie, niż urzędująca Pani Prezes
  • brak kontroli środowiska diagnostów laboratoryjnych nad wykorzystaniem składek członkowskich; brak transparentności w działaniach władz ostatnich dwóch kadencji w tym zakresie doprowadził do ustalenia „kominowych” wynagrodzeń osób funkcyjnych w KRDL (z Panią Prezes włącznie) porównywalnych do uposażeń rządowych, nie przystających do wynagrodzenia szeregowego diagnosty laboratoryjnego z tytułem specjalisty.

Do skutecznego rozwiązania wyżej przytoczonych problemów zabrakło kompetentnych reprezentantów środowiska – co z kolei jest efektem negatywnej selekcji wyborczej przed poprzednim Zjazdem.

Kończąc temat niskiej przedzjazdowej frekwencji wyborczej proponuję dla zainteresowanych próbę odpowiedzi na pytanie wzięte z typowo prawniczej analizy opartej o łacińską maksymę: Cui bono ( fuerit) ? – co, przekładając na język polski, znaczy: Ten uczynił, komu przyniosło korzyść.

Sprawdzając, który z przedstawicieli wojewódzkich zdobył ponownie mandat, przy niskiej frekwencji w rejonowym zebraniu wyborczym, w którym uczestniczył lub które organizował, nie powinniśmy mieć w tej kwestii większych wątpliwości.

Włodzimierz Drejski


Zamieszczony tekst jest opinią nadesłaną Redakcji Diagności.pl przez autora. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za powyższe stwierdzenia. Jako felietony publikujemy stanowiska diagnostów i instytucji, które wnoszą cenne uwagi do debaty na dany temat. Zachęcamy do komentowania i nadsyłania własnych opinii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

­