Dla nikogo nie jest chyba zaskoczeniem niska frekwencja na spotkaniach wyborczych przed V Krajowym Zjazdem Diagnostów Laboratoryjnych. Nie dziwi jednak samo zjawisko, powtarzające się od lat, lecz poraża jego skala – na ten moment w całej Polsce w „wyborach” uczestniczyło ledwie ponad 10% uprawnionych do głosowania diagnostów.

Branżowe strony i media społecznościowe obiegła w ostatnich dniach bulwersująca wiadomość o niewpuszczeniu przedstawicieli Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych na sejmową komisję zdrowia, która miała się odbyć w miniony wtorek, 8 maja, w budynku parlamentu. Wstępu odmówiono także koordynatorowi krajowemu ds. diagnostyki laboratoryjnej Maciejowi Szmitkowskiemu oraz pozostałym zaproszonym ekspertom. Jak dowiadujemy się z relacji tych osób, Straż Marszałkowska nie była w stanie podać powodu zaskakującej decyzji. Mieli usłyszeć jedynie lakoniczne "nie, bo nie".

Zarobki zarządu Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych to od dawna temat budzący wiele emocji, oskarżeń i kontrowersji. Tym razem sprawa zaszła jednak tak daleko, że… pod koniec drugiej kadencji obecnej Prezes KIDL – Elżbiety Puacz – doczekaliśmy się wyjaśnienia!

Nieubłaganie zbliża się czas wyborów do Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych - samorządu zawodowego, do którego obowiązkowo należy każdy z nas. Nie są to wybory powszechne, ponieważ najważniejsze decyzje należą do delegatów, którzy powoływani są na lokalnych spotkaniach wyborczych. W sumie jest ich aż 61, a ich liczba w danym województwie jest proporcjonalna do liczby Diagnostów Laboratoryjnych je zamieszkujących. Taki sposób dokonywania wyboru wymaga więc tym większego zainteresowania "u dołu". Musimy wybrać delegatów, którym będzie można zaufać co do głosowania przy powoływaniu nowych osób na najważniejsze stanowiska, w tym Prezesa Krajowej Izby.

­